sevilla

Księga gości oprawiona ręcznie z intarsjami z różnych gatunków i kolorów skóry.

Format 50 x 35 cm. Papier artystyczny ze znakami wodnymi.

Czy sztuka może być niebezpieczna? Czy można się jej obawiać, cenzurować ją? Okazuje się, że tak. Reportaż z polskiej konferencji z okazji światowej wystawy EXPO`92 w Sewilli został zdjęty z anteny telewizji hiszpańskiej.

Tematem przewodnim EXPO`92 były „Spotkania Dwóch Światów – Era Odkryć” oraz okrągła 500-letnia rocznica odkrycia Ameryki ( 1492-1992).

Hiszpanie nie posiadali się z dumy z tego powodu. Przecież dali światu Amerykę i zanieśli tam kaganek oświaty, krzewili cywilizację. Natomiast drapieżny projekt plakatu Jan Lenicy jak i księgi gości Pawilonu Polskiego burzył sielankowy i kulturotwórczy charakter towarzyszący ocenie odkrycia Ameryki, tak dobitnie lansowany przez hiszpańską historiozofię. Uświadamiał, że była to wyrachowana konkwista, brutalne rzezie i rabunki. Ta wizja artysty ukazująca historyczną prawdę z innej perspektywy okazała się prorocza.

Po 14 latach od EXPO`92 w Sewilli w 2006 roku podano informację o odkryciu przez archiwistkę Isabel Aguirre dokumentu opisującego postać Krzysztofa Kolumba i jego rządy. Wyjaśnia on dlaczego admirał pozbawiony został swych godności i władzy: stanowiska wicekróla i gubernatora Indii.

Dziennikarz TV po wspomnianej konferencji 18 lutego 1992 roku wyraźnie stwierdził, że będą problemy z emisją reportażu, gdyż plakat Jana Lenicy „z wyrywanym sercem i krzyczącymi ustami w grymasie’ nie będzie podobał się Hiszpanom jako komentarz do roli Kolumba. Sprzeciw hiszpańskich dziennikarzy wywołał równocześnie gorące poparcie latynoskich.

Księga pamiątkowa wykonana w technice intarsji wg tego samego projektu oparła się cenzorskim zapędom. Wcześniej sam Jan Lenica miał wątpliwości. W liście do komisarza generalnego EXPO`92 Władysława Serwatowskiego napisał: Była w Berlinie para edytorów bibliofilskich z Koszalina. Im się mój plakat podoba i chcieli go na okładkę jakiejś Księgi Pawilonu Polskiego. Ale ja się do tego nie paliłem, nie wyobrażam sobie tego tłoczonego w skórze, bez koloru. Plakat to plakat i koniec. Zresztą ma Pan copyright i gdyby były podobne propozycje , proszę o porozumienie ze mną. Jak dotąd miałem na mój plakat reakcje bardzo pozytywne.

Jak wspominał Władysław Serwatowski w Gazecie Wyborczej ( 20 listopada 2001): Obawy Lenicy o wydanie projektu w skórze przełamano. „Księga z wydzieranym sercem” ukazała się. Zwracała uwagę i intrygowała, zwłaszcza Hiszpanów i Latynosów. Ważyła 16 kg. Prasa nie miała już zastrzeżeń podobnych do redaktora telewizyjnego, a jeden z dziennikarzy napisał o dziele „tylko nie mów, że ci się okładka nie podoba, bo wówczas ciebie wezmą za idiotę.

Spodobała się również Janowi Lenicy i dziesiątkom tysięcy zwiedzających pawilon Polski podczas EXPO w Sewilli. Cieszyła się bardzo dużym powodzeniem. Została zapisana w całości. Nawet na krawędziach i pod szyldzikami, ponieważ zabrakło miejsca. Stanowi świetny dokument tego światowego wydarzenia. Była jedną z trzech ksiąg gości wykonanych przez pracownię introligatorską Kurtiak i Ley na EXPO w Sewilli.